Nie mogę dodzwonić się do lekarza prowadzącego, by dowiedzieć się, co u Daniela. Obawiam się bowiem, że dyssymulując polepszenie samopoczucia, dadzą mu przepustkę, a on pojawi się w domu z teściową i bratem alkoholikiem, aby zabrać co cenniejsze przedmioty.
Już kiedyś to przerabiałam. Naprawdę boję się takiej awantury. Ani ja, ani dzieci nie potrzebujemy takich sensacji.
Uciec stąd, uciec, chcę stąd uciec...
niedziela, 29 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

3 komentarze:
kochana,są takie instytucje pomagające kobietom,dokładnie nie wiem co i jak ale znam dziewczyny,które tam chodziły i uzyskały pomoc.Może porozglądaj się po mieście,zapytaj chociaż gdzieś,może w MOPS-ie?Nie możesz przeciez tak się sama zmagać z problemami!
Od kilku lat chodzę na spotkania grupy wsparcia dla rodzin osób cierpiących na psychozy. Jeśli chodzi o MOPS czy inne wsparcie w kryzysie, to nasza sytuacja nie jest typowa. Ja bym musiała mieć tu kogoś w domu, kto by mi pomógł podczas ewentualnej 'akcji'.
Nie wiadomo, jak to rozwikłać... wszystko może się zdarzyć. Tragedia też.
Staram się jednak usilnie wierzyć, że nie dojdzie do najgorszego.
nie czekaj na akcje i na tragedie....trudny temat,ale ja bym się rozwiodła,,,ona ma matkę i innych ludzi w rodzinie,nie zostanie sam,układaj sobie życie w spokoju...
wiem ,że łatwo się mówi,ale masz 1 życie
pozdrawiam !
Prześlij komentarz