Czuję się jak w przysłowiu, czuję się, jakbym spadała na w otchłań i łapała się nawet brzytwy. Otacza mnie samotność i nikogo nie obchodzi, że ze mną dzieje się źle. Spadam i nie mam się czego zahaczyć.
Miewam momenty w ciągu dnia i nocy, kiedy nie widzę wyjścia z sytuacji i wpadam w panikę i rozpacz. Czy znajdę jakiś grunt pod nogami?
Ratunku!
niedziela, 22 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz