czwartek, 19 sierpnia 2010

Otępienie uczuciowe

Od kilku dni Daniel usiłuje znowu zrobić ze mnie służącą: przynieś mi to, wypierz te rzeczy, wyprasuj, pójdź do lekarza w sprawie renty itp.itd.
Za nic nie podziękuje, a co jakiś czas serwuje spostrzeżenie, że jego matka to robi tak, ja nie, albo wprost wmawia mi, że jestem niemiła i niedobra. Sama rozkosz.

Dziś w szpitalu usiadł naprzeciw ze spuszczoną głową i bez wzruszenia słuchał, kiedy mówiłam mu, że nie mam dzieciom za co kupić chleba, podobnie koty i pies nie mają co jeść. Miał pożyczyć od matki, ale oboje stwierdzili, że ja mogę potem nie oddać, więc nie pożyczą. No i teściowa wie, że wnuki nie mają co jeść, a nie da nawet dychy na bułki.

Olewam to. Mam ich gdzieś. Napisałam o tym, by pokazać, jak są niewzruszeni i obojętni na los - już nie mówię mój - ale dzieci, które niczemu nie zawiniły.

marnie to wszystko się zapowiada. Jak nie znajdę dobrej pracy, nie wiem, co z nami będzie. Stracimy mieszkanie i chyba zostaniemy bezdomnymi.
A dzieciaki są zdolne ponad przeciętną, same 5 i 6. Syn dostał się do programu 'Diamenty", który jest dla najzdolniejszych uczniów.

Czuję się bezsilna, mimo, że mam tak wiele możliwości. Brakuje mi układów i tego, by mnie ktoś wziął do dobrej pracy.

Ratunku!!!!

0 komentarze:

Prześlij komentarz