poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Nie jest dobrze

Oby nie było gorzej....

Oznaki depresji biorą u niego górę. Nie wziął się dzisiaj do żadnej pracy. Siedzi i kiwa się, albo leży. Odrętwiały i zatwardziały. Dawniej do tego nie dopuszczałam, jeśli miałam jakikolwiek wpływ. Teraz brak mi motywacji i siły. Jego długotrwały chłód uczuciowy zamroził, a może zabił moje uczucia. Nie czuję powodu, aby szarpać się, poniżać i własnym kosztem dźwigać do normalności.
To on mnie odpycha, wyzywa, obwinia, a potem czeka, żebym mimo wszystko wyciągała rękę? Nie mam już siły i nie mam powodu. Sam dogasił we mnie ledwo tlące się jeszcze nie tak dawno współczucie.

Nie wiem, co będzie. Nie poszedł na termin do lekarza. Nie wiem, czy ma jeszcze leki i czy je zażywa. Boję się tak bardzo, że wszystko we mnie wydaje się być struchlałe.

To nie jest sprawiedliwe!
Nie będę rzucać w przestrzeń i czas pytania "dlaczego!?" Nikt nie zna odpowiedz.

Ani ja, ani moje dzieci nie zasłużyliśmy na taki los....

0 komentarze:

Prześlij komentarz