Jeśli chodzi o rodzinę, to oprócz dzieci i męża, nie mam nikogo bliskiego, ale mam kilkoro Przyjaciół. Właśnie sobie z dwiema porozmawiałam via telefon i skype) i jest mi troszkę lżej. Jak to człowiek potrzebuje drugiego i jak potrzebuje dobrego słowa i zrozumienia. Nawet jeśli ten drugi nie może mu pomóc bezpośrednio, to sama obecność, dobre myśli, uśmiech i życzliwość potrafią rozjaśnić ciemności beznadziei.
Trochę mi lżej.
Poza tym zawiozłam dziś jedno podanie o pracę w mieście, gdzie mieszkam i odezwał się do mnie Klient z Niemiec, który ma dla mnie spore zlecenie.
Hurra!
Jeszcze, jeszcze kilka dobrych wiadomości i może wróci mi nadzieja :)
PS. Daniel nadal się nie odzywa.
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz