Nie mogę odejść. Potem wyjaśnię, dlaczego.
Nie akceptuję tego, co jest. A jest to - poczucie bycia nieszczęśliwą, oszukaną, osamotnioną.
Mam dwoje wspaniałych, ładnych, zdolnych i wyjątkowych dzieci. Oni - choć nie wiedzą - sprawiają, że nie tracę zmysłów, że wierzę wbrew nadziei, że budzę się, oddycham, pracuję, a czasem nawet się śmieję. Los zadrwił ze mnie bardzo i nie wiem, czy jeszcze coś wyrwę z niego dla siebie. Jednak idę dalej. Ale dokąd dojdę?

0 komentarze:
Prześlij komentarz