'Życzliwa' znajoma wywiozła Daniel do całkiem innego szpitala, niż te, w których zawsze lądował. Nie wiem, gdzie jest. Nie chciał mi powiedzieć.
Proszę bardzo. Nie będę poszukiwała. Jest w końcu pod fachową opieką.
Jutro pójdę zamiast niego na wizytę do lekarza, który od kilku miesięcy ma go pod opieką i - zdaje się - pracuje w szpitalu, gdzie teraz przebywa Daniel. Gość prawdopodobnie nie zna całej historii choroby mojego męża i opiera się jedynie na tym, co od niego słyszy i co widzi na wizytach. A Daniel jest taki miły do wszystkich obcych. Przypuszczam też, że ma zakłamane informacje na mój temat zarówno od Daniela, jak i od 'życzliwej' znajomej. Nie powiem, zabolało mnie, gdy sobie uświadomiłam, jak złe mają zdanie na mój temat.
Przetrawiłam już to, a złość utopiłam podczas zmywania naczyń.
Zbieram nowe zlecenia. Nastawiam się na ostrą pracę. Koncentruję się na dzieciach. Nie poddam się. Poradzę sobie! Tak, taki właśnie ma zamiar!
środa, 11 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz