Jestem uparta, bardzo.
Kiedy ktoś mnie zrani, zdradzi, zawiedzie, odrzuci, odwracam się i sama nie przebaczę. Ta osoba musi pierwsza wykonać ruch, przeprosić, dopiero wtedy otwiera się moje serce na wybaczenie.
Wobec chorego Daniela przez 10 lat zaprzeczałam temu. wybaczałam, choć mnie ranił, odrzucał, wyzywał, ranił. Pierwsza wyciągałam rękę i ignorowałam własny ból i zawód. Ale teraz już nie mogę. To nie ma sensu i to mnie niszczy.
Odsunę się i zacznę własne życie obok. Nie mogę mu pomagać, kiedy tego nie chce.
On nie odzywa się i liczy, że pęknę, jak dotychczas. Ale do mnie wrócił upór. Albo- albo.
Strach pomyśleć, czym to się może skończyć.
wtorek, 24 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz