Z pomocą przyjaciół i wykorzystaniu ich dobrej energii i mądrych rad, udaje mi się powoli wracać do jako takiej równowagi. Pod względem fizycznym zrobiłam tyle, że zgłosiłam się do swojego lekarza i obecnie jestem na etapie robienia badań. Pierwszy raz mam poważne problemy z wysokim ciśnieniem i jestem na stałych lekach obniżających je.
Daniel pojawia się w domu na przepustkach, udaje, że nic się nie stało, a ja robię swoje starając się nim nie przejmować. Monity pojawiają się w skrzynce, a ja pracuję ile mogę, aby powoli spłacać te najgorętsze.
Nie wiem, co będzie dalej, ale trzeba iść naprzód, więc stosuję metodę Scarlett 'pomyślę o tym jutro'.
Na dworze zrobiło się szaro, mokro, jesiennie, ale na moich oknach jeszcze zielenią się liście winogron i fioletowo ożywiają je kwiaty powoju. Rano widzę je zaraz po obudzeniu i mimowolnie się do nich uśmiecham.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 września 2010
Praca nad wyciszeniem i zdystansowaniem się
piątek, 3 września 2010
Negocjacje
Właśnie wróciłam z 'sesji terapeutycznej', czyli rozmowy z Danielem pod okiem jego lekarza prowadzącego w szpitalu. Czuję się, jakby nałożono na mnie dodatkowa odpowiedzialność i ciężar.
"On jest chory, dla niego takie drobiazgi mają znaczenie".
" Czy może pani popracować u siebie nad tym i nad tym?"
"Proszę nie obarczać męża obecnymi problemami rodzinnymi, że nie ma pani za co kupić dzieciom jeść i nie ma czym regulować zobowiązań, bo mu się nastrój pogarsza..." itp.itd.
Fuck, fuck i fuck. Przepraszam! Niedobrze mi, jestem wściekła!
Jak tylko ureguluje się moja sytuacja zawodowa i finansowa, jak tylko będę pod tym względem samowystarczalna, odejdę. Nie dam się tak poniżać, deprecjonować, zmuszać.
Teraz popracuję nad tym, aby jak najszybciej wrócił do swojej roboty i mógł regulować płatności. Ja sobie będę zarabiać na boku i stabilizować na rynku pracy. Kiedy będę gotowa, powiem bye, bye!
"On jest chory, dla niego takie drobiazgi mają znaczenie".
" Czy może pani popracować u siebie nad tym i nad tym?"
"Proszę nie obarczać męża obecnymi problemami rodzinnymi, że nie ma pani za co kupić dzieciom jeść i nie ma czym regulować zobowiązań, bo mu się nastrój pogarsza..." itp.itd.
Fuck, fuck i fuck. Przepraszam! Niedobrze mi, jestem wściekła!
Jak tylko ureguluje się moja sytuacja zawodowa i finansowa, jak tylko będę pod tym względem samowystarczalna, odejdę. Nie dam się tak poniżać, deprecjonować, zmuszać.
Teraz popracuję nad tym, aby jak najszybciej wrócił do swojej roboty i mógł regulować płatności. Ja sobie będę zarabiać na boku i stabilizować na rynku pracy. Kiedy będę gotowa, powiem bye, bye!
wtorek, 24 sierpnia 2010
Upór i niewiadoma
Jestem uparta, bardzo.
Kiedy ktoś mnie zrani, zdradzi, zawiedzie, odrzuci, odwracam się i sama nie przebaczę. Ta osoba musi pierwsza wykonać ruch, przeprosić, dopiero wtedy otwiera się moje serce na wybaczenie.
Wobec chorego Daniela przez 10 lat zaprzeczałam temu. wybaczałam, choć mnie ranił, odrzucał, wyzywał, ranił. Pierwsza wyciągałam rękę i ignorowałam własny ból i zawód. Ale teraz już nie mogę. To nie ma sensu i to mnie niszczy.
Odsunę się i zacznę własne życie obok. Nie mogę mu pomagać, kiedy tego nie chce.
On nie odzywa się i liczy, że pęknę, jak dotychczas. Ale do mnie wrócił upór. Albo- albo.
Strach pomyśleć, czym to się może skończyć.
Kiedy ktoś mnie zrani, zdradzi, zawiedzie, odrzuci, odwracam się i sama nie przebaczę. Ta osoba musi pierwsza wykonać ruch, przeprosić, dopiero wtedy otwiera się moje serce na wybaczenie.
Wobec chorego Daniela przez 10 lat zaprzeczałam temu. wybaczałam, choć mnie ranił, odrzucał, wyzywał, ranił. Pierwsza wyciągałam rękę i ignorowałam własny ból i zawód. Ale teraz już nie mogę. To nie ma sensu i to mnie niszczy.
Odsunę się i zacznę własne życie obok. Nie mogę mu pomagać, kiedy tego nie chce.
On nie odzywa się i liczy, że pęknę, jak dotychczas. Ale do mnie wrócił upór. Albo- albo.
Strach pomyśleć, czym to się może skończyć.
niedziela, 22 sierpnia 2010
Brzytwa?
Czuję się jak w przysłowiu, czuję się, jakbym spadała na w otchłań i łapała się nawet brzytwy. Otacza mnie samotność i nikogo nie obchodzi, że ze mną dzieje się źle. Spadam i nie mam się czego zahaczyć.
Miewam momenty w ciągu dnia i nocy, kiedy nie widzę wyjścia z sytuacji i wpadam w panikę i rozpacz. Czy znajdę jakiś grunt pod nogami?
Ratunku!
Miewam momenty w ciągu dnia i nocy, kiedy nie widzę wyjścia z sytuacji i wpadam w panikę i rozpacz. Czy znajdę jakiś grunt pod nogami?
Ratunku!
sobota, 21 sierpnia 2010
Zawieszenie
Ja nie chodzę do szpitala, a on się nie odzywa. każde z nas uważa, że większą winę ponosi to drugie. Nie ma szans na porozumienie, bo Daniel tkwi w psychozie i zaburzenia myślenia i obrazu rzeczywistości nie pozwalają mu na obiektywizm. Po mojej stronie nie ma nikogo, kto by poświadczył moja wersję. Czyli pat.
Zobowiązania wyskakują z każdej strony, aż boję się je sumować. Może lepiej byłoby przestać się zamartwiać i spłacać, co się da. Szukać usilnie pracy i nie tracić nadziei? Może i tak, ale podświadomość i tak mnie straszy, budzi w środku nocy i nie pozwala na sen. wszystko we mnie dygoce z niepewności i bezsilności.
Jestem zmuszona do swoistego egocentryzmu, bo nie mogę oderwać myśli od swoich problemów.
Niech ktoś wreszcie wyciągnie do mnie pomocna rękę i pozwoli pracować.
Zobowiązania wyskakują z każdej strony, aż boję się je sumować. Może lepiej byłoby przestać się zamartwiać i spłacać, co się da. Szukać usilnie pracy i nie tracić nadziei? Może i tak, ale podświadomość i tak mnie straszy, budzi w środku nocy i nie pozwala na sen. wszystko we mnie dygoce z niepewności i bezsilności.
Jestem zmuszona do swoistego egocentryzmu, bo nie mogę oderwać myśli od swoich problemów.
Niech ktoś wreszcie wyciągnie do mnie pomocna rękę i pozwoli pracować.
wtorek, 17 sierpnia 2010
Dołowanie
Przebudziłam się i już wiedziałam, że adrenalina złości i buntu z ostatnich dni odpłynęła, a wkrada się podstępne zwątpienie i depresja. Potrzebuję jak kania dżdżu motywującego zdarzenia: oferty współpracy, wygranej, zrozumienia i pocieszenia. Nie chcę zsuwać się z tej równi pochyłej w coraz głębszy smutek. Niech się wydarzy coś dobrego!
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Wymiękam
Obudził mnie nad ranem jeden z naszych kotów, a potem już nie mogłam zasnąć, choć byłam senna. Od wielu lat jestem 'sową'. Pracuję do późna w nocy, a rano odsypiam. Jednak ostatnie tygodnie żyję w głębokim stresie, a kiedy nie mam zajęcia, uruchamia mi się intensywne myślenie i wyobraźnia podrzuca różne warianty, z których część mnie mocno 'elektryzuje'. Wówczas o śnie nie ma mowy. I tak było dzisiaj.
Wyszłam z psem na poranną rosę, a teraz siedzę przed kompem i walczę z wieszająca się nową (testową) wersją Firefoxa.
Wymiękam odnośnie Daniela. Rozważałam różne warianty rozwiązań naszej sytuacji i żadna nie jest dobra. Może dobrze by było ustąpić i przez kilka miesięcy poudawać, pounikać tego, co go drażni. W ten sposób doprowadzić do spłacenia i wyprostowania choćby części długów. Potem dopiero podjąć decyzję, co dalej.
Nie wiem, nie wiem. Boję się bardzo nieodwracalnych, a niedobrych rozwiązań.
Wyszłam z psem na poranną rosę, a teraz siedzę przed kompem i walczę z wieszająca się nową (testową) wersją Firefoxa.
Wymiękam odnośnie Daniela. Rozważałam różne warianty rozwiązań naszej sytuacji i żadna nie jest dobra. Może dobrze by było ustąpić i przez kilka miesięcy poudawać, pounikać tego, co go drażni. W ten sposób doprowadzić do spłacenia i wyprostowania choćby części długów. Potem dopiero podjąć decyzję, co dalej.
Nie wiem, nie wiem. Boję się bardzo nieodwracalnych, a niedobrych rozwiązań.
niedziela, 15 sierpnia 2010
Wezwanie i rozczarowanie
Modliłam się dzisiaj żarliwie o jakiś cud, o uzdrowienie, o rozjaśnienie umysłu, o rozwiązanie sytuacji.
Około 14.00 zadzwonił nieznany numer, a kiedy odebrałam, odezwał się Daniel.
- Czy możesz przyjść porozmawiać?
- Mogę, ale nie chcę już słuchać, że to moja wina i że ja jestem wszystkiemu winna.
- OK. Przyjdź, to porozmawiamy. Przyjdziesz?
- Przyjdę, jak zrobię dzieciom obiad.
Czyżby 'cud', czyżby coś do niego dotarło, coś mu się rozjaśniło? Tak bardzo chciałam w to wierzyć, ale intuicja we mnie drżała, nie dowierzała i bała się.
Poszłam z 'duszą na ramieniu'.
Czekał w korytarzu. Poszliśmy do świetlicy, gdzie nikogo nie było.
No zaczął od nowa swoją 'gadkę': jestem niedobra, niemiła, nie wspieram go, doprowadziłam go do takiego stanu, jestem winna, winna, winna. Muszę się zmienić według jego wymagań, bo jeśli nie, to on tym razem skutecznie odbierze sobie życie. A jeśli nie, to odejdzie, wynajmie sobie pokój i będzie żył osobno. I tak w koło Macieju.
To, co mówiłam obracał na moją niekorzyść. W końcu wstał i poszedł sobie. ja też wstałam i zdruzgotana wyszłam ze szpitala.
Nie wiem, czym to się skończy. Co w tej jego chorej głowie się teraz wykluje, jakie podejmie decyzje.
Nie wiem, czy postąpiłam właściwie. Może znowu powinnam był robić dobra minę do złej gry i udawać, że jakoś to będzie.
Nie jest dobrze, a może być dużo gorzej. To kwestia dni, w jakim kierunku potoczy się akcja tego naszego życia.
Około 14.00 zadzwonił nieznany numer, a kiedy odebrałam, odezwał się Daniel.
- Czy możesz przyjść porozmawiać?
- Mogę, ale nie chcę już słuchać, że to moja wina i że ja jestem wszystkiemu winna.
- OK. Przyjdź, to porozmawiamy. Przyjdziesz?
- Przyjdę, jak zrobię dzieciom obiad.
Czyżby 'cud', czyżby coś do niego dotarło, coś mu się rozjaśniło? Tak bardzo chciałam w to wierzyć, ale intuicja we mnie drżała, nie dowierzała i bała się.
Poszłam z 'duszą na ramieniu'.
Czekał w korytarzu. Poszliśmy do świetlicy, gdzie nikogo nie było.
No zaczął od nowa swoją 'gadkę': jestem niedobra, niemiła, nie wspieram go, doprowadziłam go do takiego stanu, jestem winna, winna, winna. Muszę się zmienić według jego wymagań, bo jeśli nie, to on tym razem skutecznie odbierze sobie życie. A jeśli nie, to odejdzie, wynajmie sobie pokój i będzie żył osobno. I tak w koło Macieju.
To, co mówiłam obracał na moją niekorzyść. W końcu wstał i poszedł sobie. ja też wstałam i zdruzgotana wyszłam ze szpitala.
Nie wiem, czym to się skończy. Co w tej jego chorej głowie się teraz wykluje, jakie podejmie decyzje.
Nie wiem, czy postąpiłam właściwie. Może znowu powinnam był robić dobra minę do złej gry i udawać, że jakoś to będzie.
Nie jest dobrze, a może być dużo gorzej. To kwestia dni, w jakim kierunku potoczy się akcja tego naszego życia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
