Od kilku dni Daniel usiłuje znowu zrobić ze mnie służącą: przynieś mi to, wypierz te rzeczy, wyprasuj, pójdź do lekarza w sprawie renty itp.itd.
Za nic nie podziękuje, a co jakiś czas serwuje spostrzeżenie, że jego matka to robi tak, ja nie, albo wprost wmawia mi, że jestem niemiła i niedobra. Sama rozkosz.
Dziś w szpitalu usiadł naprzeciw ze spuszczoną głową i bez wzruszenia słuchał, kiedy mówiłam mu, że nie mam dzieciom za co kupić chleba, podobnie koty i pies nie mają co jeść. Miał pożyczyć od matki, ale oboje stwierdzili, że ja mogę potem nie oddać, więc nie pożyczą. No i teściowa wie, że wnuki nie mają co jeść, a nie da nawet dychy na bułki.
Olewam to. Mam ich gdzieś. Napisałam o tym, by pokazać, jak są niewzruszeni i obojętni na los - już nie mówię mój - ale dzieci, które niczemu nie zawiniły.
marnie to wszystko się zapowiada. Jak nie znajdę dobrej pracy, nie wiem, co z nami będzie. Stracimy mieszkanie i chyba zostaniemy bezdomnymi.
A dzieciaki są zdolne ponad przeciętną, same 5 i 6. Syn dostał się do programu 'Diamenty", który jest dla najzdolniejszych uczniów.
Czuję się bezsilna, mimo, że mam tak wiele możliwości. Brakuje mi układów i tego, by mnie ktoś wziął do dobrej pracy.
Ratunku!!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca dla mamy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca dla mamy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 19 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
