Dziś skupiłam się przede wszystkim na pracy fizycznej: zakupy, pranie, sprzątanie, niemyślenie.
Już - niestety - dobija się we mnie współczucie. Żałuję go, że jest taki chory. Jaka szkoda, że on nie żałuje mnie...
Jednak dopóty, dopóki nie przeprosi i nie poprosi, abym przyszła, nie pójdę do niego do szpitala. Uciekł tam sam, zastrzegł, że nie chce się ze mną kontaktować, więc nie będę. Nawet nie chcę. Trochę spokoju od jego obecności dobrze nam wszystkim zrobi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wsparcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wsparcie. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
