niedziela, 5 września 2010

Jasna strona życia :)

Zdaję sobie sprawę, że ktoś czytając ten młody blog może sobie pomyśleć, że oprócz tego nieszczęścia, nic więcej nie dzieje się w moim życiu. Ale tak nie jest :)

W gruncie rzeczy jestem osobą pogodną, z dużym poczuciem humoru i dystansu do siebie, życzliwą i empatyczną. Jestem także zaradna i dzielna. Mam kilkoro bardzo bliskich przyjaciół, trochę oddalonych w przestrzeni, ale dzięki Internetowi i telefonom zawsze dobrze zorientowanych we wzajemnych radościach i  problemach. Ogromną moją radością i dumą są dzieci, bardzo zdolne w ogólnym pojęciu, jak i artystycznym. Chodzą do szkoły muzycznej i od samego początku odnoszą tam spore sukcesy. Nad ich szkolnymi i innymi potrzebami czuwam właściwie samodzielnie. Daniel nawet nie wie, jak wygląda większość ich nauczycieli i co obecnie dzieje się w szkole.
Wożę więc i przewożę te moje pociechy na zajęcia i z zajęć na zajęcia, stopuje przed braniem na siebie kolejnych kółek, klubów i imprez, bo wszyscy chcą ich mieć u siebie :) Pilnuję, by wyglądem i zaopatrzeniem nie odróżniali się od grupy rówieśniczej. Dziś, na przykład, jedziemy na koncert mojego ukochanego Mietka Szcześniaka, z którym znam się jeszcze z Krakowa.

Nie jestem smutasem i maruderką, ale ten blog założyłam, by tu się 'wykrzyczeć', bo to przynosi mi pewną ulgę emocjonalną. Tak więc przepraszam za nagromadzenie  w nim negatywnych odczuć. Czasem wrzucę coś z naszej dobrej strony życia, której - na szczęście - jest więcej :)

3 komentarze:

Gosia pisze...

nie myślałam ,ze jesteś maruderką!
krzycz w tej netowej przestrzeni ile możesz....może to da ulgę :)))
miłej zabawy u Mietka :))

Rzaba pisze...

trafiłam tu przez przypadek..
gosia to moja przyjaciółka blogowa do szmatek;)
zdązyłam przeczytać kilka postów i juz wiem ze zostane u Ciebie na stałe..

Żona schizofrenika pisze...

Witaj Rzabo :)
Bardzo potrzebuję blogowych Przyjaciół.

Prześlij komentarz